niedziela, 15 kwietnia 2012

Wieczory.

Wieczorne serie uniesień czy upadków (zależne od fatum i jego humoru) to ten moment, na który czekam odkąd o poranku otworzę oczy.
Wieczorne serie to rozmowy. Moja świadomość jest wówczas punktem położonym w najbliższej z możliwych odległości od tylnej ściany czaszki. Kiedy punkt spokojnie leży, nie bawi się w przesunięcia i strzałkowanie, wszystko jest łatwe, słowa płynnie układają się w zdania, zdania po linii prostej trafiają do punktu położonego w najbliższej odległości od tylnej ściany czaszki rozmówcy.

Gorzej, kiedy punkt lekko drży. Na ogół nie wykonuje gwałtownych ruchów, jedynie drżenie. Ale to wystarczy.
Wtedy upadam.

sobota, 14 kwietnia 2012

Dobre dni.


Mam w głowie tysiące obrazów. Przechowuję je na te chwile, w których zbyt mocno boję się otworzyć oczy. Dzięki nim mogę widzieć.


Mogę widzieć.

Daydream In Blue

Ostatnio coraz ciszej.
Ale przecież to ja milczę.
Sama wybieram ciszę.
Lepsze to niż plucie jadem.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Spokojnie.

Jest mi dobrze. W przewrotny sposób dobrze. Z powodu.

Jestem zawieszona pomiędzy rozkwitem  przekwitaniem. Gdzieś w niepodważalnej ciągłości. Jak mały, nic nie znaczący przerywnik. Jestem. Dobrze.

Spokojnie.