piątek, 16 marca 2012
Jestem.
Dziś wyrywam się. Już chciałabym być poza, staram się przecież tak mocno i. Chyba jeszcze nie teraz. Jeszcze nie czas na skok. Ale przyjdzie czas. I wtedy wszystko powolutku, po malutku, nożycami ogrodowymi. Poodcinam. Zostawię daleko.
czwartek, 15 marca 2012
My się znamy?
Przeprowadziłam eksperyment.
I to wcale nie byle jaki, bo zaangażowany był w niego cały autobus nr 160 (trasa Centralny-Targówek).
Tenże autobus przewoził dwie obywatelki jednego z państw położonych na zachód od Polski. Ogólnie jest znaną teoria, że Polacy uśmiechają się mało, jeśli nie zbyt mało, że jeden drugiemu wilkiem i jedynie z byka patrzy. Jako, że miałam idealne warunki, by przetestować powyższe założenie, na te pięć przystanków, które dzieliły mnie od punktu docelowego, zamieniłam się w pogromcę mitów.
Więc uśmiech do pierwszej lepszej naprzeciwnej, całkiem nieźle wyglądającej pani ( do mężczyzn uśmiechałam się sporadycznie, bo nigdy nie wiadomo co taki sobie pomyśli i w jakim celu odpowie i czy przypadkiem nie wysiądzie zaraz za tobą zamieniając momentalnie twoje nogi w galaretę, wcale nie z powodu dobrego wrażenia), niestety z marnym skutkiem, pani zmierzyła mnie spojrzeniem zdecydowanie nieprzychylnym.
Więc zaraz uśmiechem w następną. Nie osiągnęłam nic poza szybką ucieczką, zarówno oczu w bok, jak i z pola mojego widzenia.
Żeby nie robić z siebie dalej kretyna, wycelowałam tym razem w jedną z przedstawicielek zagranicy, która akurat na mnie patrzyła. Nareszcie! Kobiecina odśmiechnęła się i to całkiem miło.
Z tym, że po chwili zamarłam przerażona. Bo jak to, jedna babka nie stąd może się uśmiechnąć, a dwie bardzo stąd nie mogą?
Zniechęciłam się, chyba trochę za szybko. Ale do eksperymentu postanowiłam wrócić.
Za to wczoraj w przychodni (pełno małych dzieci i ja jedna całkowicie nie pasująca, bo za duża, tylko głowa mnie rozbolała) wszystkie matki chorych dzieci jak jedna wielka rodzina. A mój to ostatnio trzydniówkę przechodził! Boże jedyny, a moja jakiejś wysypki dostała, pani kochana ja już mam dość, co dwa tygodnie choruje.
Jednego żałuję. Że w takim autobusie nikt na trzeźwo i przy zdrowych zmysłach się do ciebie nie odezwie (ba!), ale gdy przyjdzie do narzekania, to cała przychodnia gotowa.
wtorek, 13 marca 2012
Nuit Sur Les Champs-Élysées
Bez sensu. Brak jakiegokolwiek, nawet najmniejszego elementu, który mógłby okazać się racjonalny. Nie lubię sytuacji, w których jedyne, co mogę zrobić, to współczuć. Gdy nie wiadomo nawet, co powiedzieć.
W świetle obecnych wydarzeń chyba nie mam prawa się złościć i narzekać na swój los.
W świetle obecnych wydarzeń chyba nie mam prawa się złościć i narzekać na swój los.
poniedziałek, 12 marca 2012
Lolita
Toksyczny, obrazoburczy, świeży. Zachować w pamięci oczy Ironsa i banieczki krwi na ustach zamordowanego człowieka.
Nie ma nic lepszego, jak leczyć rany na ciele oglądając opowieści o czyjejś poranionej duszy. Albo innym poranionym ciele, zależy od natężenia światła za oknem. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy (jakże uroczy poniedziałek) kino według Tarantino zdecydowanie nie odpowiada, karmię się za to twórczością Adriana Lyne'a. Trująca, ale w smaku doskonała.
Pozostaję teraz sama w harmonii z. Gorąco za oczami. W ustach smaku brak. Noc.
Nie ma nic lepszego, jak leczyć rany na ciele oglądając opowieści o czyjejś poranionej duszy. Albo innym poranionym ciele, zależy od natężenia światła za oknem. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy (jakże uroczy poniedziałek) kino według Tarantino zdecydowanie nie odpowiada, karmię się za to twórczością Adriana Lyne'a. Trująca, ale w smaku doskonała.
Pozostaję teraz sama w harmonii z. Gorąco za oczami. W ustach smaku brak. Noc.
Tymczasem.
Kot nie ma już siły. Wychodzi z najciemniejszego zakamarka, stąpa nieco ciężej niż zwykle, mija czwartą nogę od krzesła, zatrzymuje się i układa na chłodnej posadzce. Nie ma już siły.
Kot, bo okno, długi skok do brudnej szyby, szukanie w powietrzu zapachu wiatru z lepszych stron, półprzymknięte oczy, wąskie źrenice. To wszystko daremne, tak bardzo daremne.
Nie ma siły.
Kot, bo okno, długi skok do brudnej szyby, szukanie w powietrzu zapachu wiatru z lepszych stron, półprzymknięte oczy, wąskie źrenice. To wszystko daremne, tak bardzo daremne.
Nie ma siły.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

