Toksyczny, obrazoburczy, świeży. Zachować w pamięci oczy Ironsa i banieczki krwi na ustach zamordowanego człowieka.
Nie ma nic lepszego, jak leczyć rany na ciele oglądając opowieści o czyjejś poranionej duszy. Albo innym poranionym ciele, zależy od natężenia światła za oknem. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy (jakże uroczy poniedziałek) kino według Tarantino zdecydowanie nie odpowiada, karmię się za to twórczością Adriana Lyne'a. Trująca, ale w smaku doskonała.
Pozostaję teraz sama w harmonii z. Gorąco za oczami. W ustach smaku brak. Noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz