Wieczorne serie uniesień czy upadków (zależne od fatum i jego humoru) to ten moment, na który czekam odkąd o poranku otworzę oczy.
Wieczorne serie to rozmowy. Moja świadomość jest wówczas punktem położonym w najbliższej z możliwych odległości od tylnej ściany czaszki. Kiedy punkt spokojnie leży, nie bawi się w przesunięcia i strzałkowanie, wszystko jest łatwe, słowa płynnie układają się w zdania, zdania po linii prostej trafiają do punktu położonego w najbliższej odległości od tylnej ściany czaszki rozmówcy.
Gorzej, kiedy punkt lekko drży. Na ogół nie wykonuje gwałtownych ruchów, jedynie drżenie. Ale to wystarczy.
Wtedy upadam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz