Pierwszy drugi trzeci czwarty piąty 16.30 bo rozpieprzają mi plan.
Moje samopoczucie dnia dzisiejszego spada z godziny na godzinę, wieczorem będę czołgać się po terakocie, o trzeciej w nocy spadnę piętro niżej przygnieciona ciężarem rutyny, a rano, wbrew oczekiwaniom, nie podniosę się ani o centymetr.
Świętego spokoju. Tego mi trzeba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz