poniedziałek, 14 maja 2012

Shitty day

Pierwszy drugi trzeci czwarty piąty 16.30 bo rozpieprzają mi plan.
Moje samopoczucie dnia dzisiejszego spada z godziny na godzinę, wieczorem będę czołgać się po terakocie, o trzeciej w nocy spadnę piętro niżej przygnieciona ciężarem rutyny, a rano, wbrew oczekiwaniom, nie podniosę się ani o centymetr.

Świętego spokoju. Tego mi trzeba.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz